Smutne dni nastały w  Trollhättan: GM nie może znaleźć kupca dla swojej spółki córki Saab i chce po cichu zlikwidować kultową szwedzką markę. AUTO BILD wybrał się w podróż do Saab-landii.

Kultowa marka Saab znika w śnieżnym szwedzkim krajobrazie.

Kultowa marka Saab znika w śnieżnym szwedzkim krajobrazie.

Styczeń 2010. Trollhättan, Szwecja. Po długich, mężnie znoszonych cierpieniach firma Svenska Aeroplan Aktiebolaget, znana na świecie jako SAAB, poddała i się i wydała ostatnie tchnienie. Pogrążamy się w głębokiej żałobie po ukochanym przyjacielu, który przez lata wiernie nam służył. W pokoju niech spoczywają jego blachy, dwusuwowe silniki, turbosprężarki, spryskiwacze reflektorów, podgrzewane siedzenia i rajdowe zwycięstwa. SAABie – będzie na Ciebie brakowało.

Czerwone światło dla Saaba

Czerwone światło dla Saaba

Te zawodzenia być może są jeszcze przedwczesne, bo Saab daje jeszcze słabe oznaki życia. Istnieje jeszcze niewielka nadzieja, że znajdzie się jakiś dobroczyńca, który przejmie firmę od GM na uczciwych warunkach. Cieszylibyśmy się gdyby się okazało, że byliśmy w błędzie i cofnęlibyśmy chętnie wszystkie nasze słowa. Oficjalnie mówi się, że GM chce już tylko “administrować ” Saabem. To cyniczne słówko! Oznacza w tym wypadku tylko jedno: likwidację! Utrata 3400 miejsc pracy i dodatkowo jeszcze 4000 u dostawców! Saab jednak nie jest obecnie ruiną. Jest diamentem, przede wszystkim jeżeli mówimy o image’u marki.

Fabryka w Trollhättan wciąż jeszcze pracuje...

Fabryka w Trollhättan wciąż jeszcze pracuje...

Nie chcemy nawet wiedzieć jak musi się czuć obecnie Erik Carlsson, Mister Saab, tytan rajdowy, który Saabem 96 z silnikiem o mocy – UWAGA! – 38 koni mechanicznych, dwukrotnie wygrał Rajd Monte Carlo. 80letni dzisiaj Carlsson mieszka obecnie w Anglii. Może to lepiej, że nie musi na miejscu obserwować jak upada Saab.

"Kupuj Saaba" czyli zwątpienie po szwedzku...

"Kupuj Saaba" czyli zwątpienie po szwedzku...

Miasto Saaba – Trollhättan, leży na północ od Göteborga, nazwa pochodzi od słowa “Hättan”, które oznacza uskoki skalne przy licznych tutaj wodospadach, pod którymi według miejscowych legend żyły Trolle – Tępe, powolne, i brutalne stworzenia, o których mówiło się, że produkowały Saaby.  Na wczesnych modelach tych aut umieszczany był napis “Saab, made in Trollhättan by Trolls”.

To jest Szwecja: czerwona stodoła, głęboki śnieg i okrągły Saab 92.

To jest Szwecja: czerwona stodoła, głęboki śnieg i okrągły Saab 92.

Skandynawia potrzebuje mocnych, użytecznych aut.  Trolle zbudowały więc pojazd wyjątkowy. Prosty i prawdę mówiąc dość brzydki, ale pewny i praktyczny. Wszyscy, którym inne marki wydawały się zbyt standardowe, mogli zebrać się pod szyldem Saaba. Dodatkowo zaistniał efekt Asterixa :” Cała Galia jest zajęta przez Rzymian! Cała? Nie! Mieszkańcy jednej wioski stawiają opór najeźdźcy!” Tak właśnie było (było?) z Saabem. Otoczony przez gigantów światowej motoryzacji – nie poddawał się mainstreamowym tendencjom. Niestety firma wciąż balansowała na krawędzi bankructwa. Aż w końcu powinęła się jej noga i została połknięta przez Giganta. Tym czym dla Asterixa byli Rzymianie, dla Saaba był GM.

W muzeum Saaba spotykamy Jana Jensena. Słucha historii recytowanej przez audio-przewodnika, ogląda zabytkowe pojazdy, słyszy, że firma Saab jest na krawędzi przepaści. Żal mu tej odważnej i oryginalnej marki. Myśli sobie: Może powinienem sprzedać moje BMW 3 i kupić auto zbudowane przez zwariowane Trolle? Jan od razu postanawia umówić się na jazdę próbną. Na całym świecie podniósł się protest przeciwko decyzji koncernu GM, który postanowił rzucić historyczną, europejską markę na całopalny stos własnych błędów. W internecie roi się od wezwań do bojkotu aut GMa, do rajdów gwiaździstych, znany muzyk David Blumberg napisał na ten temat protest song. Fani Saaba zakładają coraz to nowe strony internetowe w obronie ukochanej marki (saabsunited.com i rescue-saab.com) – wszędzie słychać płomienne apele i grzmiący gniew przeciwko decydentom z Detroit. Lennart Andersson szef sprzedaży największego dealera Saaba w Trollhättan mówi: “Nie sądzę, żeby bossowie z GM potrafili wskazać Trollhättan na mapie”.

Reklama nowego Saaba 9-5, którego premiera miała się odbyć w 2010. Hasło "Rozpoczęła się Nowa Era" - teraz brzmi cynicznie...

Reklama nowego Saaba 9-5, którego premiera miała się odbyć w 2010. Hasło "Rozpoczęła się Nowa Era" - teraz brzmi cynicznie...

Przed 5 laty Saab opracował gotowy projekt małego SUVa. Byłby pierwszy na rynku. Przed BMW X3 i Volkswagenem Tiguan, ale GM jednoznacznie powiedziało “No!”. W spawie nowego Saaba 9-5 jednak powiedziało “Yes!”. Auto jest gotowe do produkcji. Ludzie z Saaba długo włączyli o przeniesienie jego produkcji z Rüsselsheim do Trollhättan, podobnie jak produkcję Saaba 9-3 Cabrio z Austrii. Po raz pierwszy wszystkie Saaby byłyby produkowane w Szwecji. I co teraz?  “Jestem załamany”, mówi Hakan Danielsson, szef działu aerodynamiki w Saabie. Mimo wszystko stać go jednak jeszcze na iskierkę optymizmu: “W dziale konstrukcyjnym mamy 800 zdolnych ludzi i jesteśmy w stanie samodzielnie konstruować i produkować wspaniałe auta”.  Poza tym tutejsza fabryka należy do najnowocześniejszych w całej Europie, “GM wiele tutaj zainwestowało”.

GM dobrze zna się na budowaniu fabryk, słabiej na budowaniu wizerunku marki. Menedżerowie z Detroit nie potrafili zrozumieć, że inwestycje w dusze również są niezbędne. Saab utracił to co było w nim organicznie szwedzkie, stracił swój największy skarb. Opel w przebraniu nie staje się Saabem. Klienci nie są głupcami i czują to wyraźnie.
GM już sprzedał linie produkcyjne modeli 9-3 i 9-5 poprzedniej generacji chińskiemu producentowi aut BAIC, można było jeszcze znieść. W Chinach samochody te będą nadal produkowane i sprzedawane pod chińskimi nazwami. Można mieć tylko nadzieję, że Chińczycy nie będą ich sprzedawać jako Saaby.

Styczeń 2010. Trollhättan, Szwecja. Po długich, mężnie znoszonych cierpieniach firma Svenska Aeroplan Aktiebolaget (Szwedzki Samolot SA), znana na świecie jako SAAB, poddała i się i wydała ostatnie tchnienie. Pogrążamy się w głębokiej żałobie po ukochanym przyjacielu, który przez lata wiernie nam służył. W pokoju niech spoczywają jego blachy, dwusuwowe silniki, turbosprężarki, spryskiwacze reflektorów, podgrzewane siedzenia i rajdowe zwycięstwa. SAABie – będzie na Ciebie brakowało.

Te zawodzenia być może są jeszcze przedwczesne, bo Saab daje jeszcze słabe oznaki życia. Istnieje jeszcze niewielka nadzieja, że znajdzie się jakiś dobroczyńca, który przejmie firmę od GM na uczciwych warunkach. Cieszylibyśmy się gdyby się okazało, że byliśmy w błędzie i cofnęlibyśmy chętnie wszystkie nasze słowa. Oficjalnie mówi się, że GM chce już tylko “administrować ” Saabem. To cyniczne słówko! Oznacza w tym wypadku tylko jedno: likwidację! Utrata 3400 miejsc pracy i dodatkowo jeszcze 4000 u dostawców! Saab jednak nie jest obecnie ruiną. Jest diamentem, przede wszystkim jeżeli mówimy o image’u marki.

Nie chcemy nawet wiedzieć jak musi się czuć obecnie Erik Carlsson, Mister Saab, tytan rajdowy, który Saabem 96 z silnikiem o mocy – UWAGA! – 38 koni mechanicznych, dwukrotnie wygrał Rajd Monte Carlo. 80letni dzisiaj Carlsson mieszka obecnie w Anglii. Może to lepiej, że nie musi na miejscu obserwować jak upada Saab.

Miasto Saaba – Trollhättan, leży na północ od Göteborga, nazwa pochodzi od słowa “Hättan”, które oznacza uskoki skalne przy licznych tutaj wodospadach, pod którymi według miejscowych legend żyły Trolle – Tępe, powolne, i brutalne stworzenia, o których mówiło się, że produkowały Saaby. Na wczesnych modelach tych aut umieszczany był napis “Saab, made in Trollhättan by Trolls”.

Skandynawia potrzebuje mocnych, użytecznych aut. Trolle zbudowały więc pojazd wyjątkowy. Prosty i prawdę mówiąc dość brzydki, ale pewny i praktyczny. Wszyscy, którym inne marki wydawały się zbyt standardowe, mogli zebrać się pod szyldem Saaba. Dodatkowo zaistniał efekt Asterixa :” Cała Galia jest zajęta przez Rzymian! Cała? Nie! Mieszkańcy jednej wioski stawiają opór najeźdźcy!” Tak właśnie było (było?) z Saabem. Otoczony przez gigantów światowej motoryzacji – nie poddawał się mainstreamowym tendencjom. Niestety firma wciąż balansowała na krawędzi bankructwa. Aż w końcu powinęła się jej noga i została połknięta przez Giganta. Tym czym dla Asterixa byli Rzymianie, dla Saaba był GM.

W muzeum Saaba spotykamy Jana Jensena. Słucha historii recytowanej przez audio-przewodnika, ogląda zabytkowe pojazdy, słyszy, że firma Saab jest na krawędzi przepaści. Żal mu tej odważnej i oryginalnej marki. Myśli sobie: Może powinienem sprzedać moje BMW 3 i kupić auto zbudowane przez zwariowane Trolle? Jan od razu postanawia umówić się na jazdę próbną. Na całym świecie podniósł sie protest przeciwko decyzji koncernu GM, który postanowił rzucić historyczną, europejską markę na całopalny stos własnych błędów. W internecie roi się od wezwań do bojkotu aut GMa, do rajdów gwiaździstych, znany muzyk David Blumberg napisał na ten temat protest song. Fani Saaba zakładają coraz to nowe strony internetowe w obronie ukochanej marki (saabsunited.com i rescue-saab.com) – wszędzie słychać płomienne apele i grzmiący gniew przeciwko decydentom z Detroit. Lennart Andersson szef sprzedaży największego dealera Saaba w Trollhättan mówi: “Nie sądzę, żeby bossowie z GM potrafili wskazać Trollhättan na mapie”.

Przed 5 laty Saab opracował gotowy projekt małego SUVa. Byłby pierwszy na rynku. Przed BMW X3 i Volkswagenem Tiguan, ale GM jednoznacznie powiedziało “No!”. W spawie nowego Saaba 9-5 jednak powiedziało “Yes!”. Auto jest gotowe do produkcji. Ludzie z Saaba długo włączyli o przeniesienie jego produkcji z Rüsselsheim do Trollhättan, podobnie jak produkcję Saaba 9-3 Cabrio z Austrii. Po raz pierwszy wszystkie Saaby byłyby produkowane w Szwecji. I co teraz? “Jestem załamany”, mówi Hakan Danielsson, szef działu aerodynamiki w Saabie. Mimo wszystko stać go jednak jeszcze na iskierkę optymizmu: “W dziale konstrukcyjnym mamy 800 zdolnych ludzi i jesteśmy w stanie samodzielnie konstruować i produkować wspaniałe auta”. Poza tym tutejsza fabryka należy do najnowocześniejszych w całej Europie, “GM wiele tutaj zainwestowało”.

GM dobrze zna się na budowaniu fabryk, słabiej na budowaniu wizerunku marki. Menedżerowie z Detroit nie potrafili zrozumieć, że inwestycje w dusze również są niezbędne. Saab utracił to co było w nim organicznie szwedzkie, stracił swój największy skarb. Opel w przebraniu nie staje się Saabem. Klienci nie są głupcami i czują to wyraźnie.

GM już sprzedał linie produkcyjne modeli 9-3 i 9-5 chińskiemu producentowi aut BAIC, można było jeszcze znieść. W Chinach samochody te będą nadal produkowane i sprzedawane pod chińskimi nazwami. Można mieć tylko nadzieję, że Chińczycy nie będą ich sprzedawać jako Saaby.

Tomasz Sadowski